środa, 27 lutego 2013

Rozdział IV

... W wiadomości napisane było "Dzisiaj NIE żyjesz" . Trochę dziwnę, byłam lekko zdziwiona taką wiadomością. No nic starałam się o tym zapowmnieć. Zeszłam na dół, zrobiłam sobie śniadanie :
<płatki i truskawki  :*>
Zaraz po śniadaniu poszłam umyć ząbki i ubrać się w :
Była już 7.29 i czas było iść po Steffkę.Szybko wziełam z lodówki cokolwiek byle do picia.
Gdy zadzwoniłam do jej domu Steff była już gotowa i odrazu wyszła. W czasie drogi do szkoły pokazałam jej wiadomość.Była również zdziwiona jak ja.Droga minęła błyskawicznie i zanim się obejrzałyśmy byłyśmy już przy rzeczce obok szkoły. Gdy weszłyśmy do szkoły przerwa dopiero się rozpoczynała.Poszłyśmy odnieść kurtki. Kiedy wyszłyśmmy z szatni spotkałyśmy Marka. Miał bardzo dziwną minę jakby chciał nam coś zrobić. Nie myliłyśmy się; uderzył mnie i popchnął na ścianę. Uderzyłam w nią głową. Odrazu wiedziałam kto mi przysłał te wiadomość. Z obolałą głową nie wiedziałam co robić. I zanim się spostrzegłam kolejny raz poleciałam do ściany z kolejnym uderzeniem.Głowę miałam we krwi i straciłam przytomność. Dalej nie wiem co się działo.Wiem jedynie że moja przyjaciółka biegła po higienistkę. Obudziłam się dopiero w szpitalu. Dziwnie się czułam. Po przebudzeniu była jakoś 17.00 przyszła Steff z moimi rodzicami i rodzeństwem. Wypytywali co się stało. Stefka opowiedziała im całą historię. Jej opowiadanie trwało jakąś 1h więc zaraz po nim mogłam wracać do domu. Gdy tylko weszłam połozyłam się do łóżka sprawdziłam na telefonie facebooka i inne takie pierdołki np.besty czy ask.fm. 
-Chwila,chwila czy ja słysze radosne szczekanie? - pomyśałam
Tak zaraz otworzyły się drzwi i dwa uradowane moim powrotem rojbry wleciały do pokoju zaczęły obskakiwaćmnie do okoła i lizać po twarzy. Bardzo się cieszyłam na widok Fiolki i Puchola. 
- Hmmm, nie ma to jak być wilizanym przez dwa małe upiorki < ;)> 
Chciałam już wstać i pobawić się z nimi, ale tak lekarz mi zabronił. No więc tak leżałam i leżałam przeglądając fejsa i inne, aż przyszła kolacja. Byłam strasznie głodna. Moja mama chyba to czuła bo zrobiła mi aż 2 świeże bułeczki .Mmmm . A do tego kakałko. Podziękowałam jej. Mama usiadła przy mnie i powiedział :
- Jak będziesz czegoś potrzebować to krzycz . 
- Naprawdę ? -spytałam - Nawet jeśli będziecie spać ? 
- Nie no bez przesady.
Powiedziawszy to wyszła i  powiedziała mi miłe, słodkie Dobranoc.
Hmm poleżałam chwilkę. Szybko sprawdziłam fejsa i poszłam spaciulki.

Z perspektywy rodziców : NOC

- Szkoda, że to się stało 3 dni przed wyjazdem-powiedziała mama do taty
- Tak szkoda, jaki normalny człowiek bije dziewczynę w szkole.Chyba jakiś psychopata z trzema gównami na łepetynie. - odparł tata.
I zasnęli. W nocy obudził ich krzyk .........

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz